fbpx

Symboliczna cisza w starachowickim szpitalu. „Służba zdrowia w trzecim świecie”

Symboliczna cisza w starachowickim szpitalu. „Służba zdrowia w trzecim świecie” Symboliczna cisza w starachowickim szpitalu. „Służba zdrowia w trzecim świecie”

Choć w szpitalnych salach i gabinetach panuje spokój, starachowicka placówka znalazła się w samym centrum ogólnopolskiej akcji „Czarny Tydzień”. Personel medyczny oraz administracja w wymowny sposób dali do zrozumienia, że obecny system finansowania lecznicy jest na wyczerpaniu. Głównym powodem buntu są pieniądze, a konkretnie ich brak za pacjentów przyjętych ponad ustalony przez urzędników limit.

Punktualnie o 11:45 praca w szpitalu symbolicznie stanęła na minutę. Ta cisza miała być głośniejszym apelem niż jakiekolwiek oficjalne pismo – był to wyraz solidarności wszystkich grup zawodowych, które na co dzień utrzymują placówkę przy życiu. Dyrekcja nie ukrywa rozgoryczenia faktem, że choć Polska aspiruje do miana gospodarczej potęgi, nakłady na zdrowie wciąż przypominają standardy krajów rozwijających się.

Problem jest czysto matematyczny. Tylko w pierwszym kwartale tego roku starachowicki szpital wykonał 114 procent zakładanego ryczałtu. Oznacza to, że co siódma osoba była leczona i diagnozowana na koszt placówki, ponieważ NFZ płaci jedynie za to, co zmieściło się w kontrakcie. Dla dyrektora Jacka Walkowskiego sytuacja jest jasna: skoro usługa medyczna została rzetelnie wykonana, szpitalowi należy się za nią zapłata, bez względu na to, czy pacjent był „limitowy”, czy nie.

Mimo tych trudności, pacjenci na ten moment nie muszą obawiać się o swoje bezpieczeństwo. Lecznica zachowuje płynność, choć wymaga to od zarządzających sporej ekwilibrystyki. Aby nie brać kredytów na wypłaty czy leki, dyrekcja musi prosić dostawców o dłuższe terminy płatności, rozkładać rachunki na raty i szukać porozumień z ZUS-em.

Widmo realnych problemów majaczy jednak na horyzoncie w kolejkach do diagnostyki. Jeśli fundusz nie sfinansuje dodatkowych badań, takich jak tomografia czy kolonoskopia, szpital może zostać zmuszony do ograniczenia przyjęć. W ubiegłym roku aż 500 tego typu kluczowych badań obrazowych wykonano „nadprogramowo”. Jeśli trend się utrzyma, a pieniędzy nie przybędzie, droga do szybkiej diagnozy dla mieszkańców powiatu stanie się znacznie dłuższa i trudniejsza.

Zdjęcia: Szpital w Starachowicach

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

powrót na górę

Kronika policyjna

Straż pożarna

Sport

Menu

Polecamy

Social media